• Imagen 2
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3
  • Imagen 3

Góra Śmiadowska – zapowiedź artykułu

Posted: October 24th, 2009 | Author: | Filed under: Artykuły, Notki | Tags: , , , , | No Comments »

Korytarze podziemne w Grupie Warownej "Góra Śmiadowska" fot. Dariusz Pstuś

W listopadowym numerze miesięcznika “Odkrywca” ukaże się artykuł dotyczący jednej z grup warownych Pozycji Pomorskiej  (niem. Pommernstellung, potocznie – Wał Pomorski). Umocnienia Góry Śmiadowskiej zostały zniszczone po zakończeniu działań wojennych. W ich skład wchodzi sześć obiektów bojowych  o różnej odporności, które poddane zostały inwentaryzacji przez członków Grupy Inicjatywnej “Cztery Historie” w sierpniu 2009 roku. Efektem kilkudniowych pomiarów jest rekonstrukcja przypuszczalnego wyglądu m.in. bloku wejściowego – oznaczonego Pz.W. 975.

Read the rest of this entry »


Zapomniane fortyfikacje

Posted: October 24th, 2009 | Author: | Filed under: Artykuły | No Comments »

barw1

W połowie 1944 roku na linii Wisły i Wisłoka zatrzymały się wojska radzieckie. Niemcy wykorzystując ten fakt, przystąpili do budowy linii obronnych od Bałtyku aż po Karpaty.

Zapomniane fortyfikacje

Budowę rozpoczęto z początkiem sierpnia 1944 r. wykorzystując przymusowo do prac ludność cywilną. W szybkim tempie powstawały setki kilometrów okopów i rowów przeciwpancernych przecinających teren Polski z północy na południe. W miejscach przecięcia linii umocnień przez drogi o znaczeniu strategicznym powstawały tzw. punkty oporu, w których skład wchodziły różnego rodzaju betonowe schrony, dziś zwyczajowo zwane “bunkrami”. Jeden z takich punktów, wchodzących w skład linii “b-1” powstał tuż przed Wadowicami.

Uwagę niewielu kierowców przejeżdżających przez Kleczę Górną przykuwa potężny wystający z ziemi kawał betonu. Znajduje się on wśród nieużytków zaledwie kilkadziesiąt metrów od drogi – na wysokości stacji kolejowej. W lecie trudno widoczny mimo umiejscowienia na lekkim wzniesieniu, teraz odsłonięty od wysokiej trawy i stosunkowo łatwy do dostrzeżenia na tle wysokiej brzozy. Bliższe oględziny obiektu przypominającego kształtem garaż, ukażą jego rzeczywiste rozmiary – wysokość 5,6 metra, długość 12,6 m i szerokość 6,7 m.  Fachowa niemiecka nazwa to Pakunterstellraum (ukrycie dla armaty przeciwpancernej) –  choć częściej w literaturze można spotkać się z nazwą R 701. Do garażu prowadził specjalny podjazd, który łączył schron ze stanowiskiem polowym, na który wytaczano działo. Tylko stąd mogło strzelać do pojazdów wroga poruszających się drogą. Pod koniec wojny radzieckim czołgom mogła sprzeciwić się tylko popularna “osiemdziesiątka ósemka”, lub jak kto woli “acht koma acht”. Teraz po podjeździe i stanowisku nie został ślad, wjazd jest jednak częściowo odkopany – zapewne zasługa obecnego użytkownika “garażu”. Kilkanaście metrów wyżej, za ziemnym wałem jest kolejny schron o symbolu  R 668. Służył jako ukrycie dla piechoty – w jego wnętrzu mogło odpoczywać dziewięciu żołnierzy. Budowla o wymiarach 7,65 x 7,65 m. Wewnątrz znajduje się przedsionek, śluza gazowa oraz izba załogi, w której były m.in. prycze, telefon polowy, piec, ręczny wentylator oraz radiostacja. Do schronu dobudowane zostało mniejsze stanowisko do ognia okrężnego dla ckm – Ringstand 58c. Niestety zostało mocno uszkodzone wybuchem, jak większość schronów w okolicy.

Wejście do R668 jest zasypane śmieciami więc zaglądam przez wyrwę w ścianie powstałą od wybuchu. Wewnątrz śmieci i woda. Brak wyposażenia. Podobno podczas wysadzania schronu wyleciały siła podmuchu ciężkie, ważące 640 kilogramów drzwi pancerne. Fizycznie jest to niemożliwe, ale fakt faktem, że teraz ich nie ma. W najbliższej okolicy można spotkać jeszcze trzy tego typu schrony – na jednym stoi dom, drugi jest w sąsiednim ogródku a trzeci został doszczętnie wysadzony a jego strop siłą wybuchu oderwał się, obrócił o 180 stopni i spadł na ziemię. Ponadto jest jeszcze kilka małych schronów R58c dla ckm – sumarycznie cztery sztuki. To jednak nie koniec zwiedzania. Reszta umocnień punktu oporu znajduje się około kilometr na południe, na opadających w stronę Barwałdu Dolnego stokach wzniesienia 356. Najłatwiej dotrzeć do schronów wędrując od strony drogi prowadzącej z Barwałdu do kamieniołomu na Miziołowej Górze. Po pokonaniu stromych tarasów znajdziemy się pośród pozostałości fortyfikacji. Jedynym ocalałym w całości fragmentem umocnień jest drugi garaż dla armaty przeciwpancernej. Wojsko Polskie po zakończonej inwentaryzacji na początku lat 60-tych XX w. pozostawiło po sobie słabo widoczny numer ewidencyjny – 8478.E./I. Warto poszukać innych reliktów umocnień w terenie – wysadzonego schronu R668 i 58c. Ponadto wśród zarośli skrywa się mały schron, na którym zamontowana była wieża czołgowa. Jest też wykop pod nie wybudowany, duży schron.

W kilku słowach warto wspomnieć o walkach. 24 stycznia 1945 r. przed umocnieniami pojawiła się Grupa Szybka 38 Armii gen. płk. Moskalenki w składzie 31 i 42 Brygady Pancernej Armii Czerwonej. Za nimi podążały oddziały 101 i 52 Korpusu Piechoty. Zgodnie z relacjami okolicznych mieszkańców Niemcy stawili opór. Wywiązała się walka w obu częściach punktu oporu. Po nieudanych próbach przełamania obrony – w nocy Rosjanie przystąpili do ostrzału wzgórza 356 przy pomocy “Katiusz”. Po całonocnej walce obrońcy wycofali się otwierając drogę do Wadowic.

Szacunkowo podczas walk zginęło 63 żołnierzy radzieckich, straty obrońców nie są znane gdyż najczęściej nie prowadzono ewidencji grobów niemieckich. Można przyjąć, że wyniosły ok. 30 zabitych. Legenda głosi, że ciała poległych Niemców zostały złożone w jednym ze schronów i wysadzone. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo…

Osobom interesującym się tematem warto polecić zachowaną w Stryszowie, pomiędzy torem kolejowym a rz. Stryszówką, niemiecką zaporę przeciwpancerną powstałą również w 1944 roku. Ów niezwykle rzadki zabytek techniki od długości ponad 100 metrów składa się z zapór betonowych w kształcie “zębów smoka”, które stanowiły barierę nie do przejścia dla pojazdów pancernych. Obecnie zapora jest systematycznie niszczona przez rozkuwanie, warto ją jednak zobaczyć. Jej relikty znajdują się w odległości ok. kilometra od stacji kolejowej w kierunku Rdzawki.

Może żyją jeszcze świadkowie budowy tych umocnień? Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z Autorem.

UWAGI: Pierwotnie tekst opublikowany został w “Głosie Wadowickim” w 2007 roku. Biorąc pod uwagę, że możliwości zapoznania się z artykułem w wymienionym źródle są niewielkie – publikujemy jego odświeżoną wersję pozbawioną wcześniejszych błędów.